Dlaczego „dobre pary” też przeżywają kryzysy w związku?
- Joanna Tobiasz

- 21 lut
- 1 minut(y) czytania

Każdy związek przechodzi fazy od zakochania przez budowanie codzienności, konfrontację z codziennością, aż do dojrzałej bliskości.
I to właśnie etap konfrontacji jest tym, co nazywamy kryzysem, w którym iluzje się kończą, a zaczyna się prawdziwa relacja. Czujecie, że coś ważnego próbuje się zmienić albo zostać zauważone.
Kryzys pojawia się, gdy nasze potrzeby zaczynają się różnić, schematy z domu rodzinnego zaczynają wpływać na relację, stres i odpowiedzialność obniżają zasoby emocjonalne, komunikacja przestaje być jasna.
Przechodzicie zmiany życiowe jak: przeprowadzka, narodziny dzieci, nowa praca, problemy zdrowotne. Nawet dobre rzeczy potrafią zachwiać równowagą w relacji. Kiedy przez długi czas nie mówicie co czujecie rośnie frustracja, dystans i poczucie niezrozumienia.
Każdy z Was kocha inaczej, reaguje inaczej i inaczej okazuje emocje. Bez rozmowy łatwo o nieporozumienia.
Związek to nie tylko romantyczne chwile, ale też obowiązki, zmęczenie i stres. Bez dbania o relację Wasza bliskość stopniowo słabnie.
Ludzie się zmieniają i to naturalne. W trakcie związku potrzebujemy na nowo nauczyć się siebie nawzajem.
Kryzys nie musi być końcem. Może być początkiem głębszej rozmowy, lepszego zrozumienia i dojrzalszej relacji.
Dobre związki to nie te bez kryzysów, ale te, które potrafią przez nie przejść razem.



Komentarze