top of page

Jak powrót do dziecięcych doświadczeń wpływa na przebieg terapii ?



Wielu dorosłych w terapii zatrzymuje się tuż przed emocjami. Pojawia się cisza, napięcie, zmiana tematu, racjonalizowanie. To nie jest opór. To często lęk. I możesz się bać mimo, że jesteś dorosły.


Dla dziecka emocje były czymś bardzo realnym, intensywnym, przytłaczającym, czasem niebezpiecznym. Jeśli w dzieciństwie nie było wystarczającego wsparcia, regulacji i bezpieczeństwa, układ nerwowy nauczył się nie czuć, co oznaczało przetrwać.


Dlatego dziś, jako dorosły może boisz się wracać do tamtych stanów, unikasz mówienia o uczuciach, trzymasz się faktów, analiz, intelektualnych wyjaśnień, masz trudność z nazwaniem i przeżywaniem emocji.


To sprawia, że proces terapeutyczny zwalnia.                                    


Nie dlatego, że „coś jest z Tobą nie tak”, ale dlatego, że organizm nadal chroni Cię przed dawnym bólem.


Terapia polega nie na zmuszaniu się do czucia, lecz na powolnym budowaniu poczucia bezpieczeństwa, w którym emocje mogą się pojawić bez zalewania i bez zagrożenia.  


Dopiero wtedy możliwe jest prawdziwe leczenie, a nie tylko rozumienie.


Czasem największą odwagą nie jest analiza, ale pozwolenie sobie na poczucie tego, co kiedyś było zbyt trudne.

Oczekiwanie na rady, wyjaśnienia, czy rozwiązania utrudnia ten proces i spowalnia leczenie.


Każda łza, każde drżenie, każda chwila ciszy w gabinecie to krok w stronę wolności.

Nie cofasz się do przeszłości po to, żeby tam zostać.

Wracasz tylko na chwilę, żeby odzyskać siebie.


 
 
 

Komentarze


bottom of page